Jeśliby ci milczeli - kamienie wołać będą! 

zdjęcia   ♦"Bykownia"(I)   ♦"Bykownia"(II)   ♦"Apostołowie pokoju ..." 

 

- Historia
- Polska Bykownia
- Polskie badania
- Zapomniana Golgota
- Pamiętamy! 

 

   Jest w naszej parafii wyjątkowe miejsce – Bykownia. Jeszcze pierwszy Ordynariusz diecezji Kijowsko-Żytomierskiej Jan Purwiński powierzył nam opiekę nad nim. Bykownia – cóż takiego wyjątkowego i nadzwyczajnie drogiego dla nas w tym miejscu?

   W większości wszystkie wiadomości o Bykowni zaczynają się ze słów: „miejscowość na północno-wschodniej okolicy Kijowa przy Czernihowskiej szosie...”. Albo: “Bykownia – jest to symbol nieludzkości, niesprawiedliwości, śmierci”. Dla nas jednak jest to coś jeszcze większego – jest to miejsce, w którym znaleźli swój ostatni spoczynek dziesiątki tysięcy bliskich nam niewinnie skazanych, rozstrzelanych, niegodnie pochowanych. W swojej większości są to ludzie, którzy nie chcieli przyjąć satanistycznego systemu, ludzie wolni, a prawdziwa wolność jest zawsze realizowana przez prawdę, czyli byli to ludzie prawdy, których ten system się bał i niszczył. Ileż tam męczeńskiej krwi, co nas łączy z ofiarą Chrystusa, która nas oczyszcza i odradza? Iluż z tych ofiar dzisiaj jest naszymi orędownikami w Niebie?! „... gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5, 20).

 

Historia

   W archiwum Kijowskiej Rady Miejskiej Radnych Robotników znajduje się postanowienie prezydium tejże Rady z 20 marca 1937 roku, w którym oficjalnie wydzielono działkę dla specjalnych potrzeb NKWD URSR. Wspomnianą działką była część lasu w rejonie 19-20 kwadratów Leśnictwa Dniprowskiego w pobliżu wsi Bykownia. A „specjalne potrzeby” - miejsce dla pochówku zamordowanych ofiar reżimu komunistycznego.

   Jak wspominają świadkowie w 1937 roku w lesie bykowniańskim postawiono zielony parkan, wysoki, dwa i pół – trzy metry, a w nocy do Bykowni przyjeżdżały kolumny ciężarówek przykryte brezentem, od 3-ch do 6-ciu samochodów.

   Ze wspomnień świadków: Na czele kolumny i na jej końcu jechały samochody osobowe. Skręcały z szosy do lasu, dokąd specjalnie była przeprowadzona droga polna, koleiny były wyścielone faszyną. Wszyscy wiedzieli, że w tych samochodach wożą trupy. (wspomnienia miejscowego mieszkańca Makarenka D. [w:] Z.J. Peszkowski, S.Z. Zdrojewski, Kijów.Bykownia, Łódź 1999.)

   Tylko najbardziej naiwni wierzyli plotkom, że tam dacza Chruszczowa lub magazyny artyleryjskie.

   Ziemia dookoła zielonego parkanu była przesiąknięta krwią, miejscowi widzieli czerwono-brązowe plamy, które zostawały od ciężarówek zapełnionych ciałami ludzkimi, ale bali się o tym mówić ...  

   Tylko podczas nocy sen Bykowni zakłócał szum silników samochodów. Ciężarówki wjeżdżały do lasu i znikały za zielonym parkanem. Za parkan, niby cerbery, przenikały emki (samochody moskwicz) z wyłączonymi światłami. Po chwili brama zamykała się i za parkanem włączało się światło. I jakaś niewidoczna dla obcego oka, a przez to jeszcze bardziej straszna praca rozpoczynała się w ciszy nocnej. Pod ranek samochody wyruszały z powrotem, i znów zamierał bykowniański las …  («Биківня», Радянська Україна, 19.04.1989р.).

   Kolumny przyjeżdżały co nocy, aż do września 1941 roku, aż do niemieckiej okupacji Kijowa. 

   Niektórzy autorzy na podstawie wspomnień twierdzą, że masowe pochowania w Bykowni rozpoczęły się w 1936 roku. Jednak, jak podkreśla Andrij Iwanowicz Amons, (były prokurator wojskowy, autor książek i artykułów o represjonowanych na Kijowszczyźnie wojskowych, współautor książek o rozstrzelanych w latach 30-40 mieszkańcach Kijowa i pochowanych w Bykowni), że dla wyjaśnienia dokładnego czasu funkcjonowania tajemnego cmentarza w Bykowni należy koniecznie uwzględnić fakt, że pozwolenie na przydział działki było otrzymane dopiero 20 marca 1937 roku. Trzeba było także przygotować drogi podjazdowe, obnieść teren parkanem. Nie można też nie wspomnieć o tym, że masowe mordy rozpoczęły się latem 1937 roku i właśnie do tego czasu był przygotowywany obiekt bykowniański. Oprócz tego, znalezione pod czas rozkopów dokumenty, gazety i inne rzeczy pochodzą z lat 1937 – 1940. Nie wykluczone, że wypadki pochowań skazanych mogły mieć miejsce i wcześniej. Pewne jest natomiast, że we wcześniejszych  materiałach spraw są wpisy o tym, iż ofiary NKWD do końca 1936 roku włącznie były grzebane na cmentarzu Lukjaniwskim. Także tam w nocy przyjeżdżały ciężarówki z ciałami rozstrzelanych, które zrzucano do grobów masowych.    

   Do lasu w Bykowni zwożono ciała tych, których rozstrzelano w podziemiach ukraińskiego NKWD: w więzieniu na Lukjanowce, w wewnętrznym więzieniu NKWD przy ul. Korolenka, z kijowskiego zarządu NKWD przy ul. R. Luksemburg. Ale przeważnie do Bykowni zwożono tych, kto był roztrzelany na ul. Instytuckiej, w pomieszczeniu byłego instytutu szlachetnych panien, piwnice którego zamieniono na transporter śmierci. (Obecnie znajduje się tu Międzynarodowe Centrum Kultury i Sztuki, dzisiaj tutaj śpiewają i tańczą ... )

   Tutaj  wykonywano wyroki na skazanych na śmierć. Strzałów zazwyczaj dokonywano w głowę, a ręce, czasami nogi skazanych związywano. Dźwięki wystrzałów tłumiono szumem pracujących silników samochodowych.  

   Po rozstrzelaniu ciała zamordowanych składano do ciężarówek, dokładnie przykrywano brezentem i wywożono do Bykowni, gdzie je zakopywano.

   Ze świadczeń świadków: L.T. Gusak «Pracowałem jako technik-związkowiec w NKWD URSR, które zajmowało pomieszczenie Żowtnewogo Pałacu Kultury. Z okien widziałem jak na podwórku stały ciężarówki do góry naładowane ciałami. Z wierzchu przykrywano je brezentem, myślę, że dlatego, by tego „bagażu” nie było widać. Natomiast,  żeby przez szczeliny nie ściekała krew, dno przyczepy też wyścielano brezentem”. (Амонс А.І., Биківнянська Трагедія: Док. й матеріали/ Постійна коміс. з питань поновлення прав реабілітованих при Київ.міськраді. – К.: Укр. Центр духов. культури, 2006. – 560 с.: іл.).  

   Inni, niegdyś pracownicy kijowskiego NKWD wspominają, że ciężarówki załadowane ciałami rozstrzelanych i przykryte brezentem, mały podobny do karła woźny przykładał ciężkim kołem od wozu, po czym wsiadał do jednej z ciężarówek i kolumna wyruszała. Świadkowie twierdzą, że komendant od szczególnie ważnych spraw w swoim gabinecie dokonywał 130 – 150 mordów każdej nocy: kolejną ofiarę (wyłącznie po jednej osobie) przywożono z piwnicy windą. Obecny tu prokurator miał się przekonać, że to właśnie ta osoba, po czym skazany stawał twarzą do ściany, schylał głowę i komendant strzelał z rewolweru w potylicę. Tą samą windą rozstrzelanego spuszczano na dół. Następnego skazanego na rozstrzał podejmowano, a jeszcze ciepłe ciało poprzednika rzucano do ciężarówki. Potem samochody jechały na Dniepr, na Bykownię ...  («Архипелаг Быковня» [в:] «Комсомольское знамя», 09.10.1990 г.)      

   Ludzkie ciała zakopywano razem z rzeczami, dokumentami, drobnymi pieniędzmi, które były przy nich. Zawsze w ubraniach i koniecznie przysypywano wapnem. (Амонс А.І., Биківнянська Трагедія: Док. й матеріали/ Постійна коміс. з питань поновлення прав реабілітованих при Київ.міськраді. – К.: Укр. Центр духов. культури, 2006. – 560 с.: іл.)  

   W pierwsze dni okupacji faszyści zmusili mieszkańców Bykowni rozkopać jeden z dołów za zielonym parkanem, sfotografowali znalezione tam ciała i przekazali zdjęcia do nazistowskiej prasy okupacyjnej. Po raz pierwszy o pochówkach w lesie bykowniańskim napisał Peter A. Kolmus w artykule „Mordy GPU też i w Kijowie” («GPU-Morde auch in Kiew») w gazecie Berliner Boersen-Zeitung z 29 września 1941 roku. O Bykowni w tym samym roku napisało „Ukraińskie słowo” (gazeta, którą wydawano pod czas okupacji niemieckiej) oraz „Wiadomości krakowskie”. Do tego czasu Niemcy przeprowadzili pierwsze rozkopy, pod czas których na głębokości półtora metra znaleziono zniekształcone ludzkie ciała. Dalsze ekshumacje na dosyć rozległym terenie pokazały, że tu w pośpiechu grzebano aresztantów więzień kijowskich rozstrzelanych po tym jak wybuchła wojna. Niemcy nawet chcieli uwiecznić pamięć ofiar, ale czasu na ustanowienie pomnika im zabrakło (Юрий Шаповал «Зеркало недели» №19, 19 мая 2007).

   Natomiast władze radzieckie, powołały trzy komisje urzędowe (w 1944, 1971 i 1987 roku) do składu których wchodzili pracownicy partyjni, „fachowcy” ze służb państwowej bezpieki, MSW oraz prokuratury, eksperci medycyny sądowej oraz przedstawiciele organizacji społecznych. Wszystkie trzy komisje dochodziły do jednoznacznych wniosków: w lesie w Bykowni pogrzebane są ofiary okupantów niemieckich, pamięć o których trzeba uwiecznić, co zostało zrobione 6 maja 1988 roku. Jednak już po 7 miesiącach po ukazaniu się serii głośnych artykułów, w których szła mowa o tym, że w Bykowni pochowane są ofiary represji stalinowskich, miejska prokuratura kijowska rozpoczęła postępowanie karne za faktem odkrycia masowego pochówku w Bykowni. Śledztwo w tej sprawie polecono śledczemu Ignatjewu, który słynął nie tylko ze swojego profesjonalizmu, ale i z tego, że ten człowiek pozwalał sobie mieć własne zdanie, co więcej wypowiadać je i bronić go. Już po upływie czterech miesięcy śledczy udowodnił, że w bykowniańskim lesie pochowane są właśnie ofiary represji stalinowskich. W 1989 roku postanowiono przeprowadzić ekshumację, która rozpoczęła się w kwietniu. Prace były utrudnione tym, że w ciągu ponad 40 lat groby w Bykowni stały się miejscowym Klondike, gdzie wandale wydobywali złoto. Podczas niektórych „akcji” w latach 70-ch napełniali do pełna półlitrowe słoiki złotymi koronkami, które to słoiki wymieniali na butelkę wódki tuż przy przystanku. Wszystkie cztery hektary ziemi były przekopane przez wspomnianych barbarzyńców i przez tych, którzy oficjalnie zajmowali się „porządkowaniem” terenu i powtórnymi pochówkami w latach 1971 i 1987. Śledztwo postawiło przed sobą zadanie, by na terenie 4 tysięcy metrów kwadratowych znaleźć nietknięte groby. Oprócz tego było jeszcze jedno zadanie, pod czas ekshumacji znaleźć potwierdzenie lub sprostowanie danych o tym, że część polskich oficerów rozstrzelanych przez organa NKWD po stalinowsko-hitlerowskim rozbiorze Polski była zniszczona w Kijowie i ich szczątki pogrzebane są w Bykowni («Архипелаг Быковня» [в:] «Комсомольское знамя», 09.10.1990 г.)                            

spis treści 

Polska Bykownia

   31 października 1939 roku, na sesji Rady Najwyższej ZSRR W.M. Mołotow ogłosił o pomyślnym zajęciu Ukrainy Zachodniej i wzięciu do niewoli ćwierć miliona armii polskiej. W związku z tym, na terytorium europejskim ZSRR znajdowało się 23 obozy dla jeńców wojskowych. Oprócz wojskowych aresztowali też pracowników państwowych, urzędników oraz osoby, które zajmowały stanowisko w administracji polskiej.

   Ze świadczeń świadków: mieszkaniec Kijowa L.K. Matwejczenko, który w 1940 roku siedział w korpusie specjalnym w więzieniu na Lukjaniwce w jednej celi z oficerami polskimi. Ich było około pięćdziesięciu osób, wśród nich był jeden pułkownik, wydaje się Michalski. A na piętrze korpusu specjalnego utrzymywane były żony polskich wojskowych. W lipcu 1940 roku L.K. Matwejczenka przenieśli do wewnętrznego więzienia NKWD, przy ul. Korolenka. Tu on cały miesiąc spędził w jednej celi z człowiekiem w mundurze generalskim – głównym prokuratorem wojskowym Lubodzieckim («Архипелаг Быковня» [в:] «Комсомольское знамя», 09.10.1990 г.)     

   Dla poszukiwania polskich śladów w Bykowni były i inne istotne powody. Uczestnicy pochówków w Bykowni w 1971 roku zeznawali, że już wtedy w rozkopach znajdowali guziki z polskim orłem oraz pozostałości konfederatek. Wszystkie te przedmioty były konfiskowane i gdzieś wywożone («Архипелаг Быковня» [в:] «Комсомольское знамя», 09.10.1990 г.)  

   Podczas śledztwa i powtórnej ekshumacji 1989 roku udało się odnaleźć nietknięty „polski” dół . „Stylem” pochowania on niczym się nie różnił: przestrzelone czaszki, kości i t.d. Różnica była tylko w przedmiotach, które były znajdowane w mogiłach, nie były one radzieckie i było to przeważnie wyposażenie wojskowe. Były tam guziki z polskim orłem, wysokie kozaki oficerskie, które bardzo dobrze się zachowały, oficerskie mundury, pozostałości konfederatek, peleryny oficerskie, skórzane klamry od kamizelek czołgowych i wiele innych rzeczy. A także monety polskie, grzebienie, szczotki do zębów, mydelnice, kubki z oznakowaniem polskich przedwojennych firm, nieradzieckie flakony spod wody kolońskiej i t.d. Wśród rzeczy było też obuwie cywilne z oznakowaniem „Polska”, w większości damskie.

   Trzeba też powiedzieć, że podczas każdej z przeprowadzonych ekshumacji w latach 1944, 1971 i 1987  znajdowano polskie ślady, ale o tym nie wolno było mówić. Polscy naukowcy, którzy w 2001, 2006, 2007 i w 2011 roku prowadzili prace ekshumacyjne mówią, że wiadomo, że po ekshumacji w 1971 roku nawieziono na teren wykopu kilka tysięcy metrów kubicznych piasku podnosząc teren przeciętnie o 1,2, ale miejscami aż do 2,5 m. Na wierzch nawieziono próchnicę torfową, więc dzisiaj Bykownia jest zielona. To dowodzi, że ślady ekshumacji usiłowano zamaskować. Niektórzy badacze nawet twierdzą, że wtedy wywożono wszelkie oznaki tożsamości zabitych i szczątki ofiar, by zatrzeć ślady zbrodni. Żadnej dokumentacji też oczywiście nie ma, jedynie jakieś odpryski, np. kserokopię zdjęć monet polskich. Przerażającym jest też fakt, że w Ukrainie nawet nie wiedzieli jakiej wielkości jest badany obszar. Zgodnie z dokumentem w 1937 roku kijowskie NKWD otrzymało od Lasów Państwowych 4,5 ha ziemi, natomiast polscy topografowie zmierzyli dokładnie teren i ustalono, że teren pochówków obejmuje 5,3 ha. Wynika z tego, jak mówi profesor Andrzej Kola, kierownik polskich badań w Bykowni, że NKWD wzięło dla swoich „specjalnych potrzeb” tyle, ile potrzebowało (http://glos.uni.torun.pl/2001/12/kola.html).                                                      

spis treści 

Polskie badania

   Jak już wspominaliśmy w 2001, 2006, 2007 i w 2011 roku Polski Instytut Pamięci Narodowej inicjował prowadzenie badań w Bykowni. Polska ekipa pracowała w składzie 12 osób pod kierownictwem prof. Andrzeja Koli, archeologa z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

   Polscy naukowcy opowiadają, że praca w Bykowni była nieprosta. Tu nie ma uporządkowanych masowych grobów. Szkielety nie leżą w porządku anatomicznym,  lecz całkiem luźnie. Oddzielnie czaszki, oddzielnie kości na różnych warstwach gruntu.

   Odnalezione ludzkie czaszki wskazują na to, że większość pomordowanych zginęła od strzału w potylicę lub w podstawę czaszki. W tym drugim przypadku na odnalezionych czaszkach często brak jest śladu wylotowego kuli, który często znajdował się w obszarze oczodołu. Na części czaszek widać także pęknięcie na jej części skroniowej. Jest to, jak twierdzą specjaliści, ślad uderzenia tępym narzędziem, najprawdopodobniej kolbą karabinu. Jak tłumaczy już wspomniany były prokurator wojskowy A.I. Amons mordercy z NKWD strzelali do skazanych z pistoletu małego kalibru (5,5 mm), by nie było dużego wylotu, bo wtedy było o wiele mniej krwi. Jednak strzał z takiej broni nie zawsze przyczyniał się do natychmiastowej śmierci człowieka, dlatego rannych dobijano kolbą karabinu.

   Znalezione przez polskich badaczy rzeczy pozwalają z pewnością stwierdzić, że Bykowni też znajdują się szczątki Polaków znajdujących się na „Ukraińskiej Liście Katyńskiej”. Głównym potwierdzeniem temu są rzeczy odkopane w 2007 roku, a wśród nich nieśmiertelnik należący do sierżanta Józefa Naglika, a także grzebień austriackiej firmy Matador Garantie z wydrapanymi prawdopodobnie szpilką nazwiskami 4 polskich oficerów, w tym ppłk. Bronisława Szczyradłowskiego, będącego zastępcą dowódcy obrony Lwowa, gen. Władysława Langnera, oraz Ludwika Dworzaka, profesora prawa karnego na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, najbliższego ucznia prof. Juliusza Makarewicza, a jednocześnie sędziego Sądu Apelacyjnego we Lwowie. Wszyscy trzej znajdują się na „Ukraińskiej Liście Katyńskiej” (http://www.informacje.int...article_id=1094).

   Na „Ukraińskiej Liście Katyńskiej” znajduje się 3435 osób. (Według niepełnych danych z 2010 roku na Ukraińskiej Liście Katyńskiej znajdowało się:726 oficerów Wojska Polskiego (218 oficerów służby stałej i 10 podoficerów, 380 oficerów rezerwy i pospolitego ruszenia oraz 118 oficerów w stanie spoczynku), 746 policjantów i 24 wyższych funkcjonariuszy Policji Państwowej, 24 funkcjonariuszy Straży Więziennej i 4 naczelników więzień. Figuruje na niej 7 generałów: Romuald Dąbrowski, Kazimierz Dzierżanowski, Władysław Jędrzejewski, Szymon Kurz, Mieczysław Linde, Franciszek Paulik i Rudolf Prich, a także 26 pułkowników i 46 podpułkowników Wojska Polskiego. Wśród osób cywilnych znajdujących się na liście było m.in. 74 ziemian, 46 nauczycieli, 70 inżynierów, 15 lekarzy, 174 prawników (w tym 2 sędziów Sądu Najwyższego), 19 starostów i wicestarostów, 10 prezydentów i wiceprezydentów miast, 11 burmistrzów, 6 senatorów, 6 posłów i 91 urzędników. Wsród zamordowanych byli m.in. wicewojewoda wołyński Ignacy Strzemiński oraz ppłk Tadeusz Korniłowicz, zięć Henryka Sienkiewicza, senatorowie Maciej Bundzylak, Apolinary Garlicki, Helena Lewczanowska i Mykoła Masłow, posłowie Dezydery Smoczkiewicz, Edward Ekert, Zygmunt Piotrowski i Perto Fedyszyn, poseł i prezydent Tarnopola Stanisław Widacki, tytularny profesor prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie Ludwik Dworzak i docent praw tej uczelni Zenon Wachlowski) [http://pl.wikipedia.org/wiki/Ukraińska_Lista_Katyńska]. Ilu z nich jest pochowanych w Bykowni? Na to pytanie nikt nie może dać odpowiedzi, ponieważ jak już wspominaliśmy,  groby były wielokrotnie przekopywane i niszczone, zniszczone zostały tez cenne dokumenty. Trzeba też pamiętać, że  oprócz Polaków z „Ukraińskiej Listy Katyńskiej” w Bykowni spoczywają szczątki Polaków, których na wspomnianej Liście nie ma. A.I. Amons twierdzi, że tu grzebano Polaków też z innych akcji.  W 1937 roku komisarz spraw wewnętrznych NKWD Nikołaj Jeżow wydał nakaz o rozstrzeliwaniu osób narodowości polskiej, którzy mieszkali w Ukrainie. Badacz jest przekonany, że w lesie bykowniańskim znajdują szczątki przynajmniej 5 tys. Polaków rozstrzelanych w latach 1937-1938 przed akcja katyńską.  Są również i ci, których zgładzono w 1941 roku. Według A.I. Amonsa w Bykowni leży co najmniej 7-8 tys. Polaków.   

   Ekshumacje 2011 roku skończone zostały symbolicznym pogrzebem 492 polskich ofiar wydobytych z dołów śmierci. 28 listopada 2011 roku został  wmurowany akt erekcyjny pod budowę Polskiego Cmentarza Wojennego w Bykowni, czwartego spośród tzw. cmentarzy katyńskich. Uroczyste otwarcie i poświęcenie cmentarza nastąpiło 21 września 2012 roku (http://pl.wikipedia.org/wiki/Bykownia).                                                                                          

spis treści 

Zapomniana Golgota

... zobiektywizowane i utrwalone na piśmie dzieje narodów
są jednym z istotnych elementów kultury - elementem,
który stanowi o tożsamości narodu w wymiarach czasowych
(Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość)

   Otóż, teren o powierzchni 5300 metrów kwadratowych w lesie bykowniańskim jest grobem zazwyczaj niewinnie skazanych i okrutnie zamordowanych za to, że byli ludźmi szlachetnymi, uczciwymi, ludźmi wysokiej kultury, ludźmi, którzy kochali swoją Ojczyznę, którzy służyli jej … Do dzisiaj niewiadomo ilu ludzi znalazło tam swój ostatni spoczynek. Niektórzy autorzy mówią o 150 000. A ilu ludzi w Ukrainie i Polsce wie o Bykowni? Ilu naukowców podjęło badania tej straszliwej tragedii, która zabrała życie ponad stu tysięcy ludzi, może nawet najlepszych ludzi, elity społeczeństwa? Dzisiaj bardzo często śpiewają ody pochwalne na cześć tych, którzy mają bardzo wątpliwą reputację, a ich ręce są splamione krwią bezbronnych kobiet, dzieci, starców, których mordowano za to, że byli nie tej narodowości, wyznania, poglądów politycznych … A dziesiątki tysięcy leżą zapomniane w Bykowni, tylko drzewa, które wyrosły na ich ciałach szepczą im, że nadejdą lepsze czasy …godne ich pamięci i ofiary ich życia.                  

spis treści  

Pamiętamy!

Jeśliby ci milczeli - kamienie wołać będą!

   Opieka nad Bykownią to jest wielki zaszczyt dla nas, ale też i wezwanie. Ze wszystkich swoich sił i możliwości będziemy się starać godnie czcić pamięć tych, co tam spoczywają. Będziemy się starać, by o tym miejscu dowiedziało się co raz więcej osób. Pierwsze kroki w tym kierunku już są zrobione. Stworzyliśmy o Bykowni dwa filmy  w latach 2005 i 2006, które były transmitowane na ukraińskim państwowym kanale „Kultura”. Nasi parafianie zawsze aktywnie uczestniczą we Mszy Świętej z uczestnikami Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, a proboszcz parafii ks. Wiesław Pęski SAC już od kilku lat jest głównym celebransem uroczystej Mszy Świętej. I rozdział o Bykowni na naszej stronie internetowej też nie jest wypadkowy. Mamy nadzieje, że znajdą się ludzie, którzy dzięki temu artykułowi dowiedzą się o tej zapomnianej Golgocie i swoją pamięcią i modlitwą oddadzą cześć tym, którzy znaleźli tu swój ostatni spoczynek.

 spis treści