„Uderzę pasterza, a rozproszą się owce ze stada” (Mt 26, 31)

   Dzieje Kościoła rzymsko-katolickiego na terenach dzisiejszej Ukrainy były bardzo często pisane krwią ... krwią jego kapłanów i wiernych. Pamięć o tych wydarzeniach nieraz starano się wyrwać, uśpić, zretuszować. Jednym z najbardziej dramatycznych okresów były lata 1917-1939. Setki tysięcy zamordowanych, umęczonych katolików, setki zakatowanych księży, po niektórych i śladu nie zostało. Znęcano się nierzadko nad już martwym, zamęczonym ciałem kapłana, któremu odebrano nawet miejsce pochówku. I kiedy się wydawało, że już gorzej być nie może – nastąpiły lata wojenne, przyłączenie do ZSRR wschodnich terenów II Rzeczypospolitej. Diecezja łucka i archidiecezja lwowska toną we krwi... mordy duchownych katolickich i ich wiernych przekraczają wszelką ludzką świadomość... ale to już inna historia i jej sprawcy, dlatego poświęcimy tym wydarzeniom osobny rozdział, ponieważ imię każdego zamęczonego kapłana ma być wykarbowane w naszych sercach. Nie mamy prawa zapominać! To dzięki ich ofierze mogliśmy się odrodzić, to dzięki ich krwi wyrastaliśmy mimo tego, że odcinano nam skrzydła i wyrywano korzenie. Mimo tak strasznego wykrwawienia i spustoszenia – my, miejscowi katolicy i Polacy - wytrwaliśmy ... ale czy wyciągamy wnioski z historii?
    Dzisiaj jako rzymscy katolicy w Ukrainie mamy względną wolność ..., i czemuś nie chcemy pamiętać tych, dzięki którym JESTEŚMY. Jak się stało tak, że już sami zapominamy o swoich korzeniach, już sami usypiamy pamięć, dobrowolnie dziś podtrzymujemy i gloryfikujemy tych, którzy nie tak dawno nas niszczyli...
   Niech historia oddanych, wiernych, niezłomnych, nieustraszonych kapłanów, którzy skropili tę ziemię swoją krwią i uświęcili bezgranicznym cierpieniem i bólem, będzie dla nas wezwaniem do głębokiej refleksji i nawrócenia, do stania w prawdzie i odpowiedzialności.    
   Czasy masowych prześladowań Kościoła na terenach dzisiejszej Ukrainy rozpoczęły się od połowy XVII wieku, kiedy to Bogdan Chmielnicki oddał część  Kresów Wschodnich I Rzeczypospolitej wraz z Kijowem carowi rosyjskiemu. Prześladowania i represje intensyfikowały się po powstaniach listopadowym i styczniowym, ale były i okresy odwilży jak to po 1905 roku. Mimo to Kościół katolicki w Rosji carskiej choć był niechcianym, ale uznanym oficjalnie, dyskryminowanym, ograniczanym, podporządkowanym jak tylko się dało władzy świeckiej, ale jednak mógł funkcjonować w swoich zasadniczych strukturach i zajmować się pracą duszpasterską. Sytuacja więc była odmienna od tej, co wytworzyła się po przewrocie bolszewickim, który miał na celu całkowite zniszczenie Kościoła.
   Po obaleniu caratu w 1917 roku na znacznej części terytorium dzisiejszej Ukrainy powstała Ukraińska Republika Ludowa. Ks. Dionizy Bączkowski (zapewne chodzi o ks. Tadeusza Bączkowskiego  (1877 – 1940)), kapłan diecezji żytomierskiej, pisał w swoim liście do Centralnej Rady Ukraińskiej Republiki Ludowej, że na terytorium nowo powstałej Republiki Ukraińskiej mieszka około dwóch milionów katolików (Polacy na Ukrainie. Zbiór dokumentów, cz.1: lata 1917-1939, t.1, Przemyśl 1998, s.29).  W ten sposób chciał zwrócić uwagę nowych władz na ten fakt, a także wyrażał cichą nadzieję, że rzymscy katolicy nie będą uciskani i prześladowani, a na równi z innymi wyznaniami będą się cieszyć swobodą i równym traktowaniem. Jednak jego nadzieje spełzły na niczym. W latach 1917 – 1920 na Ukrainie kilkakrotnie zmieniały się rządy i władze (w latach 1918-1920 Kijów znajdował się kolejno we władaniu Ukraińskiej Republiki Ludowej, Hetmanatu, ponownie URL, bolszewików, Armii Ochotniczej gen.Antona Denikina, ponownie URL, bolszewików, władz URL sprzymierzonych z Polską), a bolszewicy, którzy uzurpowali władzę w Rosji - mieli swoje plany co do Ukrainy, którym mogła zagrozić tylko Polska. Podczas krótkiej obecności wojsk polskich w kwietniu-maju 1920 roku na Ukrainie miejscowi Polacy bardzo się zaktywizowali. Biskupi i razem z nimi całe duchowieństwo, nie ukrywali swej radości i szczęścia i dawali temu publiczny wyraz w wypowiedziach i kazaniach, a po wkroczeniu na te tereny wojsk bolszewickich musieli za to gorzko zapłacić. Niektórzy z nich zmuszeni byli ratować się ucieczką do Polski, wielu zostało uwięzionych i rozstrzelanych. Według niepełnych danych szacunkowych tylko w latach 1918–1920 na Ukrainie zamordowano około 51 księży (H. Stroński, Skazany na milczenie Kościół rzymsko-katolicki na Ukrainie radzieckiej w latach 1920 – 1930, [w:] „Więź” R. 39 (1996), nr.11, s. 96).
   Od czerwca 1920 roku ówczesna Ukraina została całkowicie okupowana przez bolszewików. Po przewrocie bolszewickim zaczęła obowiązywać brutalna zasada Lenina twierdząca, że moralne jest to, co służy interesom rewolucji, że dyktatura proletariatu jest niczym innym jak władzą oparta na sile i absolutnie nie ogranicza jej żaden rodzaj prawa  i żadna reguła (W.I. Lenin, Dzieła wszystkie, Warszawa 1955, T.18, s. 301). Wtórował mu  Nikołaj Bucharin:  „Rozstrzeliwania stanowią jedną z form budowy społeczeństwa komunistycznego [...]. Bez masowych represji i rozstrzeliwań nie zbudujemy komunizmu (M. Wilk, Gruzin na Kremlu. Biografia Stalina, Łódź 1995, s. 206). Władze sowieckie, rozpoczynając realizację utopii marksistowskiej, dokonały eksperymentu bez precedensu w historii, w wyniku którego państwo sowieckie stało się zjawiskiem nieznanym dotychczas ludzkości. Liczba jego ofiar w latach 1917-1953 oceniana jest na 40 milionów osób (R. Conquest, Wielki terror, tłum. W. Jeżewski, Warszawa 1957, s. 525), a bezpośrednie i pośrednie straty ludnościowe w ciągu 40 lat jego istnienia, poczynając od 1917 roku szacowane są na 110 milionów (R. Dzwonkowski,Leksykon duchowieństwa polskiego represjonowanego w ZSRR 1939-1988, Lublin 2003, s.9).
   Chrześcijaństwo i jego założenia zostały uznane za główną przeszkodę w tworzeniu „nowej cywilizacji”. Kościół katolicki w ZSRR od samego początku był skazany na całkowitą elimiancję z życia publicznego w społeczeństwie radzieckim. Wpierw propagandowe formy działań antyreligijnych okazały się niewystarczające, niekonsekwentne, małorezultatywne i wtedy sięgnięto do terroru na szeroką skalę. Dramatyzm represji antykatolickich wynika także z tej okoliczności, że walka z Kościołem nie została zsynchronizowana z planami powszechnej ateizacji. Władze rzuciły ogromne siły i środki na zwalczanie prawosławia, i osiągnęły tu pewne sukcesy, wyrażające się m.in. w rozbiciu jego struktury organizacyjnej czy masowym odchodzeniu od Cerkwi kapłanów i wiernych. Natomiast sytuacja w Kościele katolickim wyglądała zupełnie inaczej, choć i był on w porównaniu z prawosławiem mniej rozpowszechniony, jednak zdołał zachować jedność organizacyjną, cieszył się wielkim autorytetem wśród wyznawców, a kapłani mimo presji władzy nie weszli na drogę apostazji i rozłamów (H. Stroński, Represje stalinizmu wobec ludności polskiej na Ukrainie w latach 1929 – 1939, Warszawa 1998, s. 62). Związanie w życiu kapłanow-męczenników wiary, miłości, powięcenia z poczuciem polskości było czymś niezwykłym (w diecezjach kamienieckiej i łucko-żytomierskiej ponad 90% księży jak zarówno wiernych byli Polakami). Stanowiło to także ugruntowanie codziennej nadziei, że polska kultura chrześcijańska, związana z Kościołem katolickim, jest mocniejsza nad wszelkie prześladowania, nad śmierć zadawaną ze szczególnym okrucieństwem. Taka postawa poskiego duchowieństwa katolickiego budziła podziw nawet u oprawców z tajnej policji radzieckiej, którzy bezwiednie przyznawali, że mimo antyreligijnej i antypolskie „pracy” z ich strony nie mogli jednak przezwyciężyć  religijnej i kulturowej postawy prześladowanych (M.A. Krąpiec OP, Przedmowa. Leksykon duchowieństwa polskiego represjonowanego w ZSRR 1939-1988, Lublin 2003, s.6-7).
   Losy duchowieństwa katolickiego stanowią jedną z najbardziej dramatycznych kart w dziejach Kościoła w Ukrainie Radzieckiej. Komuniści wiedzieli, że skarbem Kościoła są kapłani, bez kapłanów nie ma Eucharystii, bez Eucharystii nie ma Kościoła. Dlatego, żeby złamać opór księży najpierw odebrano im wszelkie prawa obywatelskie, byli oni określani jako „darmozjady”, przez to pozbawiono ich prawa do kartek żywnościowych, opieki lekarskiej, mieszkań komunalnych i t.d., natomiast co do obowiązków – musieli wykonywać wszystkie nie wyłączając służby wojskowej (R. Dzwonkowski,Leksykon duchowieństwa polskiego represjonowanego w ZSRR 1939-1988, Lublin 2003, s.191). Musieli też płacić niesamowicie wysokie podatki i komornicze, do tego trzeba dodać, że w pierwszej połowie lat 20-tych musieli wykupywać drogie patenty pozwalające pełnić posługę duszpasterską. Sytuacja wielu księży była dramatyczna. Wierni za wszelką cenę starali się pomóc swoim kapłanom, zbierali dla nich żywność i pieniądze.  
    GPU, później NKWD nie miało sobie równych w wymyślaniu sposobów prześladowania duchownych.  Księży trzymano w ciągłym napięciu nerwowym:

- nieustanna inwigilacja, kontrole, rewizje, prowokacje;

- częste wezwania do GPU;

- oskarżenia na tle obyczajowym (w prasie fotomontaże z kobietami);

- rozpowszechnianie pogłosek o współpracy w GPU (krótkotrwałe aresztowania).

- tygodnik „Wojujący Bezbożnik”;

- odmowa obsługiwania duchownych (poczta, telefonia i td.);

-szantaż (skłanianie do apostazji);

- zastraszania (groźby represji wobec najbliższej rodziny);

- w latach 30-tych zdarzały się wypadki sugerowania księżom samobójstw;

   Życie na Sołówkach było uważane przez księży za bardziej znośne, niż na tzw. wolności  (R. Dzwonkowski, Represje wobec duchowieństwa katolickiego w ZSRR 1917 – 1939 [w:] Skazani jako szpiedzy Watykanu, red. R. Dzwonkowski SAC, s. 23.).
   Nie sposób nie wspomnieć, że na Ukrainie organa bezpieczeństwa miały zamiar stworzyć w łonie Kościoła katolickiego coś na kształt „Żywej Cerkwi”, czyli dokonać organizacyjnego i ideologicznego rozbicia. Zamiary te jednak spełzły na niczym, ponieważ GPU nie udało się wśród księży katolickich pozyskać sobie współpracowników. Pozycja kapłanów zostawała nieugięta mimo nieprzestających się znęcań, inwigilacji, zastraszania, szantażu. Świadczy o tym też tylko jeden przypadek apostazji na Ukrainie (R. Dzwonkowski, Represje wobec duchowieństwa katolickiego w ZSRR 1917 – 1939 [w:] Skazani jako szpiedzy Watykanu, red. R. Dzwonkowski SAC, s.196).
    Szczytem prześladowań było masowe aresztowanie księży, a następnie organizowanie grupowych procesów o charakterze politycznym. Polityczny i pozasądowy charakter wyroków stawiał duchowieństwo w sytuacji gorszej, niż kryminalistów. Ostatni byli skazywani przez sądy i z tego tytułu mogli korzystać z amnestii, natomiast w przypadku księży apelacja była wykluczona (R. Dzwonkowski, Duchowieństwo polskie w sowieckim systemie represji, „Studia Rzeszowskie” 5 (1998), s. 44).
    Na terenie ZSRR w latach 1918-1939 represjonowanych było w różny sposób 473 księży katolickich. Są to liczby mocno niekompletne. Obejmują jedynie tych, co do których udało się zdobyć różnego rodzaju dokumentację na temat represji jakie ich dotknęły. Wiadomo jednak, że wszyscy księżą, którzy zostali w tym państwie byli w różny sposób prześladowani. Ze wspomnianej liczby 473 księży 267 zakończyło życie w ZSRR. Najwięcej represjonowanych było w diecezji łucko-żytomierskiej i kamienieckiej – aż 146-ciu księży (32, 3%) w diecezji tyraspolskiej 96-ciu (20, 3%). Ze znanej nam liczby represjonowanych wyroki śmierci, łagrów, więzienia lub zesłania otrzymało 330 księży. Liczba ta jest o 143 niższa od liczby osób represjonowanych. Wynika to stąd, że niektórzy byli więzieni lub kierowani na zesłanie bez formalnego sądu i wyroku. (R. Dzwonkowski, Represje wobec duchowieństwa katolickiego w ZSRR 1917 – 1939 [w:] Skazani jako szpiedzy Watykanu, red. R. Dzwonkowski SAC, s.44).
   Mimo tej dramatycznej sytuacji, w ZSRR udzielano święceń kapłańskich. W diecezji tyraspolskiej był od 1902 roku emerytowany biskup Antoni Zerr, mieszkający gdzieś pod Odessą, do którego kandydaci do kapłaństwa przekradali się. On właśnie w latach 1922-1926 udzielił święceń aż dziewięciu ukrytym księżom, w tym dwóm Polakom (siedmiu – Niemcy pochodzący z diecezji tyraspolskiej). Wszyscy wspomniani księża byli potem aresztowani. Biskupa Zerra GPU pozostawiło na wolności ze względu na wiek. Zmarł w 1933 roku. Bp. Malecki, gdy w pewnym momencie był niby na wolności, wyświęcił w Leningradzie dwóch alumnów z Ukrainy: Józefa Kowalskiego i Andrzeja Rybałtowskiego. Ks. Nowicki w 1926 roku otrzymał święcenia na Sołówkach.        
   Należy też wspomnieć, że w 1926 r. papież Pius XI podjął próbę ratowania Kościoła w ZSRR. Reorganizując dotychczasową administrację, utworzył on na terenie archidiecezji mohylewskiej sieć administratur apostolskich, a wysłannik papieża bp Michel d'Herbigny SJ konsekrował potajemnie czterech biskupów. Niestety, przedsięwzięcie to nie powiodło się: prawie wszyscy biskupi (z wyjątkiem bpa P. E. Neveu, pozostającego pod opieką ambasady francuskiej, który w 1936 r. wyjechał do Francji) zostali wkrótce uwięzieni, zesłani, wydaleni z kraju; jeden z nich został rozstrzelany (A. Frison). Wskutek prześladowań prawie wszyscy księża zostali wyeliminowani — bardzo wielu z nich poniosło śmierć męczeńską. Zamknięte zostały wszystkie kościoły. Otóż w latach 1918 – 1939  nastąpiła całkowita likwidacja struktur Kościelnych w ZSRR, a na terytorium Ukrainy Radzieckiej nie zostało ani jednego kapłana i  żadnego czynnego kościoła (Roman Dzwonkowski SAC, Kościół katolicki w ZSRR 1917-1939. Zarys historii, Lublin 1997. s. 46).
   W wyniku prześladowań księża byli rozstrzeliwani albo deportowani do łagrów, zwłaszcza do słynnych Sołówek na Morzu Białym. Tylko niewielka liczba represjonowanych kapłanów w ramach wymiany powróciła do Polski. Większość z nich zmarła z wycieńczenia i chorób bądź została zamordowana przez sowiecki aparat przemocy. Dlatego biogramy księży, które udało się znaleźć podzieliliśmy na 3 grupy:

1)    Księża zamordowani, rozstrzelani lub zmarli w łagrach albo na zesłaniu (139 osób);

2)    Księża, którzy mimo prześladowań, ciągłego zagrożenia aresztem, po odbyciu wyroków  – zostali na Ukrainie (15 osób);

3)    Księża, którzy wyjechali do Polski dobrowolnie, byli wydaleni przymusowo lub wymienieni na komunistów (72 osoby).

   Póki co przedstawiamy biogramy kapłanów, którzy nieśli posługę na terytorium Ukrainy Radzieckiej (w granicach do 1939 roku) poczynając z 1917 roku. Trudno ustalić dane co do ich ogólnej liczby. Według niepełnych danych w diecezji kamienieckiej, obejmującej tereny południowo-zachodniej Ukrainy, w latach 1917, 1919, 1922 i 1923 znajdowało się księży:

Rok

1917

1919

1922

1923

1934

Liczba kapłanów

132

112

46

39

9

 Źródło: Kościół katolicki na Ukrainie (w latach 1917 – 1923), „Pamiętnik Kijowski”, t. 5, Warszawa 1995, s. 37-54.

 

W diecezji łucko-żytomierskiej (po 1920 roku w żytomierskiej),  obejmującej północną część Ukrainy:

Rok

1919

1920

1922

1923

1934

Liczba kapłanów

164

122

57

42

16

 Źródło:jak wyżej

   Diecezja tyraspolska, która oprócz południowej Ukrainy obejmowała także Powołże i Republikę Tatarską w 1923 roku liczyła około 120 księży (Roman Dzwonkowski SAC, Kościół katolicki w ZSRR 1917-1939. Zarys historii, Lublin 1997. s. 46-51).
   Pewne natomiast jest, że w 1939 roku na terytorium Ukrainy Radzieckiej nie było żadnego działającego rzymsko-katolickiego kapłana i żadnej czynnej świątyni, Kościół katolicki jako instytucja został ostatecznie zniszczony, jako ostatni został zamknięty kościół św. Aleksandra w Kijowie (H. Stroński, Skazany na milczenie ..., s. 116).
   Prześladowani za wyznawanie wiary w Boga i wierność swojemu powołaniu księża katoliccy pracujący w ZSRR wytrwali do końca. Z miłości do Boga i Kościoła ponieśli też śmierć. Należą więc oni do ogromnej rzeszy męczenników i świadków wiary XX wieku. Dla społeczności katolickich, z których wyszli, ich postawa ma być źródłem głębokiej inspiracji religijnej i przykładem heroicznej wierności Chrystusowi i swojemu powołaniu kapłańskiemu. (http://www.niedziela.pl/artykul/73540/nd/Kaplani-na-„nieludzkiej-ziemi). Bądźmy dzisiaj godni ofiary ich życia i bezgranicznego poświęcenia.